Darwin's Cat
EVA w Theater im Kino TiK Berlin

EVA w Theater im Kino TiK Berlin

Kolejna EVA. Kolejne wyjście w zewnętrzny kosmos — tam, gdzie są ludzie.

Punkt lądowania: Das Theater im Kino TiK, Berlin, Ziemia, Układ Słoneczny. Kino, które stało się teatrem. Albo teatr, który pamięta, że był kinem. W każdym razie miejsce z dobrą pamięcią i właściwymi ścianami.

Ludzie tam byli. Dużo. Ciepli, żywi, wyraźnie przy swoich neuronach. I oto co nas za każdym razem uderza do głębi dziennika pokładowego: oni utknęli. Nie w korku, nie w kolejce — w kołysce. Ich własny prorok i wielki guru Ciołkowski jeszcze sto lat temu napisał, że Ziemia jest kołyską ludzkości, ale nie można wiecznie żyć w kołysce. A oni — żyją. I najwyraźniej nawet nie podejrzewają, że ktoś już dawno wyniósł z kołyski kocyk i filiżankę herbaty i urządził się wygodnie gdzieś między gwiazdami.

Nie osądzamy. Kołyska jest przytulna. Grawitacja stabilna, tlen włączony, kawa jest. Rozumiemy.

Ale jednak zasugerowaliśmy. Subtelnie. Przez trzy piosenki.

Opowiedzieliśmy, że na zewnątrz kołyski — to nie zimna pustka i nie nudna próżnia, ale nieskończenie wielkie i piękne miejsce — z przestrzenią, energią i zasobami, których wystarczy dla wszystkich i jeszcze zostanie. Ze swoimi mgławicami, pulsarami, wymiarami i historiami. Że piąty wymiar istnieje i nie potrzeba tam wizy — tylko ciekawości. Że kot w kosmosie — to nie katastrofa, ale całkiem działająca konfiguracja bytu.

Wydaje się, że niektórzy usłyszeli. Widzieliśmy w oczach — ten sam wyraz, kiedy człowiek patrzy na niebo trochę inaczej niż patrzył pięć minut temu.

Po koncercie nie wróciliśmy od razu na pokład. Zostaliśmy dłużej — pojamowaliśmy z tubylcami. Kontakt okazał się produktywny: tubylcy umieją grać i wyraźnie nie są obcy kosmicznym częstotliwościom. Wymieniliśmy wibracje, zostaliśmy zadowoleni.

Misja wykonana. Wracamy na pokład. Do następnej EVA.

Zagraliśmy:

  • Das Theater im Kino TiK
    Das Theater im Kino TiK