Alice aka Rudy
Tak, jestem Rudy, temporalna fluktuacja Alice, która pewnego dnia uznała, że nie ma sensu chować się między tachionami, i zsynchronizowała się ze strumieniem czasu, który kociaki uważają za rzeczywistość numer 3.
Zacznę od tego, że wyglądam tak, że można oszaleć, a zdaniem kociaków jeszcze lepiej. Cudza opinia średnio mnie rusza. Mam na myśli każdą, która nie jest opinią kociaków, i każdą inną, która nie mówi, że wyglądam tak, że można oszaleć.
Jestem tą, przez którą sola trafiają na ten świat. Żyją we mnie, a czasem wypuszczam je w przestrzeń dookoła. Kociaki zaczynają mruczeć, kiedy trafiam w dźwięk. Kamienie płaczą, kiedy podciągam strunę. A kiedy pierwszy raz zagrałam pasaż w {music/cats-top-secret}, w niderlandzkim Keukenhof zakwitły wszystkie tulipany (to był styczeń), a słowiki przez całe lato śpiewały w C-dur po całych Niemczech, próbując powtórzyć moje solo…
Dobra, wystarczy już o mojej skromnej osobie. Przejdźmy do ukochanej gitary. Nazywam ją BB - Black Beauty, Czarna Piękność. Czarna Piękność uwielbia mi śpiewać, kiedy biorę ją do rąk, i zawsze mi pomaga. Nigdy nie wymyślam muzyki: muzyki w ogóle nie wolno wymyślać, to niemoralne. No więc nigdy nie wymyślam muzyki - po prostu biorę Czarną Piękność, a ona mi śpiewa. Czasem udaje mi się zapamiętać jej piosenki i wtedy wieczorami gram je kociakom. Ale najczęściej piosenki Czarnej Piękności są tak piękne, że zasłuchuję się i zapominam je zapamiętać.
Krótko mówiąc, jestem skromna, więc nie będę już o sobie gadać i idę grać kociakom.